sc Agonia bogów: schyłek mitologii: Lucyfer
Layout by Scar
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucyfer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lucyfer. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2016

Opowiadanie 20

     - Nie - krzyknęła Bellona, po czym stanęła przed Lokim.             
     Przyjęła to uderzenie na siebie ze skrzyżowanymi rękami. I choć było naprawdę silne, to cofnęła się zaledwie o mały kroczek i tym samym oślepiając wszystkich. Gdy światło znikło, przed nimi nie stała już kobieta w sukni ślubnej, lecz bogini wojny w swoim boskim stroju, ale to i tak miało najmniejsze znaczenie. Wszyscy patrzyli na skrzydła Bellony, które znienacka urosły na jej plecach. Były koloru czarnego, lecz biła od nich jasność.
     Lucyfer zaczął się śmiać.
     - No proszę. W życiu nie spodziewałbym się czegoś takiego. Widać, że to moja krew, ale ta jasność bijąca od ciebie jest nie do zniesienia. Fuj.
     Bellona prychnęła. Najwidoczniej odzyskała już pełną świadomość i kontrolę nad ciałem. A także nową energię. Energię, której brakowało jej przez tygodnie. Teraz, gdy to wszystko skumulowało się, jakoś musiała wykorzystać ten pokład. I nawet wiedziała już jak. Przed nią stał pewien wkurzający facet, który w każdym swoim geście prosił się o porządne manto. Jakże mogłaby mu odmówić?

piątek, 11 marca 2016

Opowiadanie 18

     Zadowolony Lucyfer pojawił się w jedynym z pokoi jego zamku w Piekle. Pokój z grubymi ścianami koloru czerwonego, bez żadnych okien, jedynie wielkie, mosiężne drzwi oraz białe, drewniane, prowadzące do łazienki. Przy jednej ścianie znajdowało się łóżko z bordową pościelą, a naprzeciw niego wielka szafa, zapewne na ubrania. Na innej ścianie wisiało wysokie lustro, a zaraz obok niego toaletka z kosmetykami.
     Gdy tylko wyprostował swoje skrzydła, towarzysząca mu kobieta spadła bezwładnie na ziemię. Uśmiechnął się na jej widok. Wreszcie miał ją u siebie i był z tego powodu bardzo zadowolony. Aby skutecznie ją odbić z rąk aniołów i tego pieprzonego boga kłamstw, musiał poświęcić kilkadziesiąt swoich sług, którzy jeszcze mogli mu się przydać do ważniejszych celów.
     - Witaj w nowym domu, Bellono. Spodoba ci się tutaj.
     - Czego ode mnie chcesz?
     - Ja? Niczego od ciebie nie chcę. Powiedzmy, że po prostu odezwało się we mnie ojcowski instynkt.
     - Ja wiem, że coś kombinujesz.
     - Ale dlaczego zaraz myślisz, że coś kombinuję? Musiałem zesłać na ziemię chordę demonów, aby jakoś odciągnąć cię od aniołów i tego całego Lokiego. Bo przecież dobrowolnie nie przyszłabyś do mnie, prawda?
     - Prędzej dałabym się posiekać - Lucyfer otworzył metalowe drzwi i stanął w ich progu.
     - No, ale teraz nikt cię już nie uratuje i zostaniesz tutaj. Trochę tutejszej atmosfery, a będziesz tak uległa, że nawet każdemu do łóżka wejdziesz.
     Wzięła rozbieg, aby staranować mężczyznę i uwolnić się stąd, lecz on szybko zamknął drzwi, przez co z impetem walnęła w metal. Zabolał ją bark, ale niebyt się tym przejęła. Nie miała zamiaru stać się taka, jak tutejsze kobiety. Po prostu nie mogła i będzie robić wszystko, aby tylko tego uniknąć.

niedziela, 7 lutego 2016

Opowiadanie 17

*** dwa miesiące później

     - Znowu się wylegujesz? - spytała, wchodząc do salonu.
     - Co ci poradzę, że ostatnio nic się nie dzieje - wzruszył ramionami i dalej wrócił do oglądania.
     - W sumie masz rację. Według mnie to zbyt długo jest cicho, mam wrażenie, że za niedługo zdarzy się coś większego.
     - Też tak sądzę - odpowiedział poważnie.
     Bellona wyszła z salonu i poszła do swojego pokoju. Był już wieczór, więc jak zwykle o tej porze poszła się kąpać. Loki podszedł do okna i spojrzał na nie z niepokojem. Pogoda nie była najlepsza. Na niebie były ciemne chmury, wiał zimny wiatr i aż odechciewało się żyć. Nieprzyjemna pogoda jak na lato.
     Usłyszał, że woda w łazience Bellony przestała się lać, więc poczekał jeszcze chwilę, po czym bez pukania wszedł do środka. Bellona stała prawie na środku pokoju, w samym ręczniku i przyglądała się w lustrze. A dokładniej przyglądała się swojej szyi, na której widniał niby fioletowy tatuaż w kształcie mocno zaciśniętego naszyjnika w stylu gotyckim. Co pewien czas znajdowała się na nim litera „L”.