*** Bellona, apartament Lokiego
Błogosławiona
ciemność pomału zaczynała odpływać. Czułam już wszystkie swoje kończyny,
jeszcze chwila i będę mogła swobodnie nimi poruszać. Przez długą chwilę nie
wiedziałam czy otwierać oczy, czy nie. Z jednej strony mogą tylko na to czekać,
a z drugiej jeżeli tego nie zrobię, to nawet nie będę wiedziała, gdzie jestem.
A wtedy na pewno nie ucieknę.
Ostatecznie
pomału zaczęłam otwierać powieki i z ulgą stwierdziłam, że byłam w swoim
pokoju, w apartamencie Lokiego. Może to był tylko sen?
Spokojnie
wstałam, ubrałam się i umyłam. W mieszkaniu panowała kompletna cisza. Zapewne
Loki jeszcze śpi albo wcześnie gdzieś wyszedł.
Udałam
się do kuchni i zaczęłam robić śniadanie.