***
Bellona
Był
już późny wieczór, a Lokiego wciąż nie było. W dodatku zgłodniałam. Od godziny
burczało mi w brzuchu, a jego nie było. Przekręciłam się na drugi bok, a wtedy
włączyła się muzyka z mojego telefonu. Może to Loki dzwoni. Gdy sięgnęłam po
telefon, muzyka ucichła. Nie pisało nic, że ktoś do mnie dzwonił.
Ktoś
zadzwonił do drzwi, a potem zapukał. Co miałam zrobić? Przecież nie otworzę, bo
nie dam rady. Cierpliwie czekałam aż ta osoba sobie pójdzie. Nagle usłyszałam,
jak ktoś otwiera drzwi kluczem, a potem nastąpił głośny trzask. Podniosłam się
do pozycji pół leżącej i czekałam na dalszy ciąg zdarzeń. Usłyszałam powolne
kroki. Automatycznie skojarzyło mi się to z jakimś drapieżnikiem, który wie,
gdzie jest ofiara, ale się z nią bawi. Śmierdziało mi to podstępem Lokiego i
przez chwile się nawet rozluźniłam, a mój brzuch odezwał się do mnie ze znaczną
siłą.
-
Loki? To ty? Strasznie długo cię nie było, głodna jestem - oznajmiłam, a wtedy
kroki skierowały się w stronę mojego pokoju.