sc Agonia bogów: schyłek mitologii: niepełnosprawność
Layout by Scar
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepełnosprawność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepełnosprawność. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 stycznia 2016

Opowiadanie 15


Loki, Nowy York


     Gdy przyniosłem Bellonie wodę i podałem pilota, wróciłem do pokoju. Dosłownie rzuciłem się na łóżko. Byłem wściekły. Przez trzy dniu, będąc w na górze, musiałem ukrywać emocje, ale teraz jakoś nie widziałem potrzeby. Krzyknąłem na cały pokój głośne „kurwa” i zacząłem rzucać poduszkami dosłownie we wszystko. Byłem zły jak cholera.
     W górach niczego nie było, niczego tam nie znalazłem. Moje sztylety przepadły jak kamień w wodę. Nie mam zielonego pojęcia, co się stało, ale ktoś je ukradł. Nie było żadnych śladów, niczego. Z nerwów podpaliłem całą jaskinię moim zielonym ogniem, a gdy wróciłem do Bellony, zdałem sobie sprawę, że pozbawiłem ją źródła ciepła. O tyle dobrze, że spała. Jednakże skutki mojej lekkomyślności były kolosalne. Już się bałem, że ona nigdy nie będzie mogła już chodzić. A jednak wyślizgnęła się. Ta to dopiero ma szczęście. Zawsze jej się uda. Zresztą tak samo jak mi.
     Ostatecznie jednak bardzo uśmiechała mi się perspektywa zajmowania się nią. Będę mógł się z niej ponabijać i poprzyprawiać trochę o te urocze rumieńce, którymi się oblewa przy każdym moimi intymniejszym słowie lub czynie. Wspaniale.

niedziela, 3 stycznia 2016

Opowiadanie 14

***Bellona
Norwegia, góry Jotunheimen

     Mgiełka wydobywająca się z moich ust, co chwilę ulatywała w górę. Było mi coraz bardziej zimno, ale się nie skarżyłam. Miałam na sobie kurtę, kozaki i nauszniki, ale to i tak nie wystarczało. Nie byłam przyzwyczajona do klimatu norweskich gór, w szczególności na skraju jesieni i zimy. Wszystko wokół było już pokryte śniegiem. W Norwegii zima zaczyna się znacznie szybciej niżeli w innych krajach europejskich. A ja byłam przyzwyczajona do upalnych popołudni słonecznej Italii! I jak tutaj wytrzymać w takim mrozie? Najlepsze jest jednak to, że zupełnie nie wiedziałam, po co Loki nas tutaj zabrał. Nic mi nie powiedział, zupełnie nic.
     Szedł przede mną. W ręku miał mapę i ani na chwilę nie spojrzał na mnie, czy aby przypadkiem za nim nadążam, bo tępo utrzymywał zawrotne. Bez najmniejszego problemu brnął na przód w takim śniegu, w ogóle nie przeszkadzało mu zimno, chociaż był ubrany dwa razy lżej niżeli ja. Nie miał nic na głowie, ani na rękach, wziął najzwyklejsze spodnie, nie ocieplane, w dodatku rozsunął sobie kurtkę. Mistrzostwo! Ciekawa jestem, kto będzie się nim zajmował, gdy zachoruje. Oj, nie. Na mnie może nawet nie liczyć. Niech ci archaniołowie ślęczą nad nim i słuchają jego głupich tekstów, ja i tak wystarczająco długo się z nim użeram.