Sycylia,
współcześnie
*** Bellona
Otrzepałam
swoje spodnie. Całe się zakurzyły. Tak to jest, gdy w lecie biega się po
polnych drogach. Cóż, w dodatku na Sycylii, gdzie temperatura w ciągu dnia
przekracza trzydzieści stopni. Ale co mogę poradzić? W takim klimacie się
urodziłam i żyłam tyle lat, chociaż często korci mnie, aby zwiedzić coś innego
niż tylko Włochy. Matko, kiedy ja ostatnio opuszczałam granice mego rodzinnego
państwa? Było to chyba w roku… 115, w Królestwie Partów. Czyli dzisiejszy…
Iran? Coś takiego. Och, aż tęskni mi się za tamtymi czasami… Brakuje mi tamtych
zwykłych, tradycyjnych wojen, kiedy to walczyło się z honorem, czysto, z samą
bronią białą. A teraz? Teraz wszyscy używają jakiś pistoletów, na których
kompletnie się nie znam. Jedynie potrafię rozróżnić pistolet krótki od
długiego, nic więcej. Wiem, aż wstyd, ale co ja poradzę. Nie urodziłam się w
tym wieku i chyba nigdy do końca się tutaj nie odnajdę. Przynajmniej samej jest
trudno. Cóż…