sc Agonia bogów: schyłek mitologii: morze krwi
Layout by Scar
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze krwi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze krwi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 stycznia 2016

Opowiadanie 15


Loki, Nowy York


     Gdy przyniosłem Bellonie wodę i podałem pilota, wróciłem do pokoju. Dosłownie rzuciłem się na łóżko. Byłem wściekły. Przez trzy dniu, będąc w na górze, musiałem ukrywać emocje, ale teraz jakoś nie widziałem potrzeby. Krzyknąłem na cały pokój głośne „kurwa” i zacząłem rzucać poduszkami dosłownie we wszystko. Byłem zły jak cholera.
     W górach niczego nie było, niczego tam nie znalazłem. Moje sztylety przepadły jak kamień w wodę. Nie mam zielonego pojęcia, co się stało, ale ktoś je ukradł. Nie było żadnych śladów, niczego. Z nerwów podpaliłem całą jaskinię moim zielonym ogniem, a gdy wróciłem do Bellony, zdałem sobie sprawę, że pozbawiłem ją źródła ciepła. O tyle dobrze, że spała. Jednakże skutki mojej lekkomyślności były kolosalne. Już się bałem, że ona nigdy nie będzie mogła już chodzić. A jednak wyślizgnęła się. Ta to dopiero ma szczęście. Zawsze jej się uda. Zresztą tak samo jak mi.
     Ostatecznie jednak bardzo uśmiechała mi się perspektywa zajmowania się nią. Będę mógł się z niej ponabijać i poprzyprawiać trochę o te urocze rumieńce, którymi się oblewa przy każdym moimi intymniejszym słowie lub czynie. Wspaniale.

czwartek, 10 września 2015

Opowiadanie 6

     ***Bellona, okolice Rzymu, ponad dwa tysiące lat temu

     Ocknęłam się na zielonej łące. Wkoło mnie były tylko pagórki - tylko tyle udało mi się rozpoznać z zamazanego obrazu. Ubrana byłam w moją złoto-czerwoną zbroję. Gdy mój wzrok wyostrzył się, zauważyłam dookoła siebie ludzi, mężczyzn. Wszyscy leżeli w najprzeróżniejszych pozach, wykrwawieni, niektórzy nie mieli nawet kończyć. Wszędzie była krew. Ja cała byłam w krwi. Czułam ją na rękach, na twarzy, na nogach, we włosach. Już sucha, zakrzepnięta. Nie przeraził mnie ten widok. Wydał mi się on… stworzony specjalnie dla mnie, coś mnie pchało ku temu. Spojrzałam ku górze. Ciemne, burzowe chmury głębiły się nad moją głowo. Słychać już było odgłosy piorunów i pojedyncze rozjaśnienia rozświetlało niebo. Lunął deszcz. Grube krople wody opadały całymi litrami na łąkę i zalewały ją. Była ona niczym zbiornik naturalny, otoczona ze wszystkich stron pagórkami.