*** dwa miesiące
później
- Znowu
się wylegujesz? - spytała, wchodząc do salonu.
- Co
ci poradzę, że ostatnio nic się nie dzieje - wzruszył ramionami i dalej wrócił
do oglądania.
- W
sumie masz rację. Według mnie to zbyt długo jest cicho, mam wrażenie, że za
niedługo zdarzy się coś większego.
-
Też tak sądzę - odpowiedział poważnie.
Bellona
wyszła z salonu i poszła do swojego pokoju. Był już wieczór, więc jak zwykle o
tej porze poszła się kąpać. Loki podszedł do okna i spojrzał na nie z
niepokojem. Pogoda nie była najlepsza. Na niebie były ciemne chmury, wiał zimny
wiatr i aż odechciewało się żyć. Nieprzyjemna pogoda jak na lato.
Usłyszał,
że woda w łazience Bellony przestała się lać, więc poczekał jeszcze chwilę, po
czym bez pukania wszedł do środka. Bellona stała prawie na środku pokoju, w
samym ręczniku i przyglądała się w lustrze. A dokładniej przyglądała się swojej
szyi, na której widniał niby fioletowy tatuaż w kształcie mocno zaciśniętego
naszyjnika w stylu gotyckim. Co pewien czas znajdowała się na nim litera „L”.