Loki, niebo
To
był zły pomysł, aby do niej przychodzić. O mały włos mnie nie zabiła tą
dwuręczną siekierą! A w ogóle jak to możliwe, że wiedziała, gdzie stoję?
Jeszcze wymierzyła mi porządnego policzka. Muszę przyznać, że krzepę to ona ma.
Ale nie oto chodzi. Ona przyciąga mnie jak magnes. Przy niej nie mogę się na
niczym skoncentrować, moje myśli krążą tylko wkoło niej. W tym salonie nie
mogłem się powstrzymać, a najgorsze jest to, że w ciągu zaledwie dziesięciu
minut zdążyła mnie zadziwić jakieś trzy razy, jak nie więcej. Jeszcze nikomu to
się nie udało. Ale, do jasnej cholery, zabolało mnie to, co powiedziała przez
wściekłość! Tyle razy słyszałem obelgi od różnych osób, o wiele gorsze od jej
słów (jej słowa to nawet nie była obelga), ale zabolały mnie gorzej niż wtedy,
gdy Thor walnął mnie tym swoim młotem, a to bynajmniej nie było lekko.