***Loki
-
Ale ja nie chcę! - zawzięcie protestowała.
-
Aniele, mam to gdzieś, musisz ze mną iść, przecież nie pójdę sam!
- To
przemień się w kobietę i idź z jakiś aniołem! Oni na pewno ci pomogą!
Westchnąłem.
Co miałem zrobić? Odkąd powiedziałem Bellonie, że zabiłem Sigyn i była ona
tylko moją kochanką, odsunęła się ode mnie. Cholera, jak zawsze musiałem coś
palnąć! A było już tak dobrze. Gdy opowiadałem, patrzyła się na mnie z takim
zachwytem… i ciekawością. Poczułem wtedy, że zaczynamy się do siebie zbliżać,
ale gdy tylko powiedziałem jej o ten głupiej akcji, to cały jej zachwyt i
entuzjazm wyparowały w jednej chwili.
Mogłem
trzymać język za zębami!
Bellona
nie dyskutowała ze mną, wróciła do oglądania telewizji. Siedziała w rybaczkach
i bluzce na szelkach, która przebijała jej sportowy biustonosz. W pierwszej
chwili zrobiło mi się gorąco, ale jakimś cudem udało mi się nie patrzeć w tamtą
stronę, a raczej na dół.