*** Bellona, Madryt
W
tle wciąż pobrzmiewała cicha, kojąca muzyka. Tłum ludzi przechadzał się
od jednej rzeźby do drugiej, starannie przyglądając się im i rozprawiając o
nich. Podeszłam do jednej, gdyż zauważyłam w niej coś znajomego. Wprawdzie Loki
opowiadał mi o wszystkich rzeźbach, które tutaj będą i pokazywał mi zdjęcia,
ale w tej było coś najbardziej znajomego. Jakbym gdzieś ją już widziała. Tylko
gdzie?
-
Wspaniałe arcydzieło, nieprawdaż? - usłyszałam obok siebie męski głos.
Spojrzałam w tamtą stronę i ujrzałam barczystego czterdziestolatka z czarnymi
włosami i błękitnymi oczami. Miał ostre rysy twarzy, a na sobie czarny
garnitur, a pod spodem nieskazitelnie biała koszulę. Pewnie sama ta koszula
kosztowała więcej niżeli wszystko to, co miałam na sobie.