***Bellona
-
Złaś z niej, ty parszywy zboczeńcu! - huknął Michał, siłą ściągając ze mnie
Lokiego.
Nie
mam zielonego pojęcia, kiedy zjawił się Michał. W jednej chwili ujrzałam
Lokiego w jego prawdziwej postaci, a chwilę później koło nas pojawił się Michał
tak niespodziewanie, że gdybym mogła, to bym podskoczyła.
Archanioł
nie owijał w bawełnę, patrzył nienawistnym wzrokiem na Lokiego, a ten w ogóle
nie przejął się tym, że Michał uniósł go w powietrze bez najmniejszego
problemu. Uśmiechał się głupio i jakoś się tłumaczył, ale nie słyszałam
dokładnie, co mówił. Ostatecznie archanioł bezpiecznie postawiał go na ziemi,
odwrócił się, ale szybko przemyślał jednak decyzję. Z niezwykłą szybkością
odwrócił się i uderzył Kłamcę pięścią w brzuch. Ten aż upadł na podłogę.
Nie
wiem dlaczego, ale moją pierwszą reakcją było dobiegnięcie do niego. Nie
rozumiem tego. Loki bawi się mną jak lalką, robi ze mną co tylko chce, a jednak
rwę do niego, jak dziecko do słodyczy. Mam tego dość, ale jakoś nie mogę
przestać.