***Loki
Ktoś
zapukał do drzwi i zanim Bellona zdążyła odpowiedzieć „proszę”, drzwi już się
zamykały. Jakoś nawet mi się nie śniło, aby iść i sprawdzić, kto to. Ale
sprawę z tożsamością niespodziewanego gościa szybko wyjaśniła Bellona.
-
Gabriel, jak miło cię widzieć!
-
Ciebie również, Bellono. A tak w ogóle, to co tu się stało?
Uśmiechnąłem
się pod nosem. Aktualnie mój apartament był jedną, wielką dżunglą. Wszystko
porośnięte wysokimi roślinami, ledwo przedzierające się przez korony promienie
słoneczne i jeszcze odgłosy zwierząt. Iluzja godna powinszowania.
-
Weź mi nawet nie mów, Loki jak zwykle bawi się w te swoje iluzje. Właśnie
wychodziłam, bo mam już dość. Chcesz, to chodź ze mną, pójdziemy na lody.
Dzisiaj jest wyjątkowo gorąco.