sc Agonia bogów: schyłek mitologii: kłamstwo
Layout by Scar
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kłamstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kłamstwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 stycznia 2016

Opowiadanie 15


Loki, Nowy York


     Gdy przyniosłem Bellonie wodę i podałem pilota, wróciłem do pokoju. Dosłownie rzuciłem się na łóżko. Byłem wściekły. Przez trzy dniu, będąc w na górze, musiałem ukrywać emocje, ale teraz jakoś nie widziałem potrzeby. Krzyknąłem na cały pokój głośne „kurwa” i zacząłem rzucać poduszkami dosłownie we wszystko. Byłem zły jak cholera.
     W górach niczego nie było, niczego tam nie znalazłem. Moje sztylety przepadły jak kamień w wodę. Nie mam zielonego pojęcia, co się stało, ale ktoś je ukradł. Nie było żadnych śladów, niczego. Z nerwów podpaliłem całą jaskinię moim zielonym ogniem, a gdy wróciłem do Bellony, zdałem sobie sprawę, że pozbawiłem ją źródła ciepła. O tyle dobrze, że spała. Jednakże skutki mojej lekkomyślności były kolosalne. Już się bałem, że ona nigdy nie będzie mogła już chodzić. A jednak wyślizgnęła się. Ta to dopiero ma szczęście. Zawsze jej się uda. Zresztą tak samo jak mi.
     Ostatecznie jednak bardzo uśmiechała mi się perspektywa zajmowania się nią. Będę mógł się z niej ponabijać i poprzyprawiać trochę o te urocze rumieńce, którymi się oblewa przy każdym moimi intymniejszym słowie lub czynie. Wspaniale.

niedziela, 29 listopada 2015

Opowiadanie 13

     Wróciłem do nich tego samego dnia wieczorem. Jako niewidzialny zakradałem się do kolejnych pomieszczeń w ich poszukiwaniu. Gabriel siedział z Gabi w salonie. Oboje oglądali jakiś film. Rafael poszedł z Raf na spacer, a Michał uczył używać broni Michalinę. Wszystko poszło zgodzie z planem. Oddaliłem się od nich cicho. Poszperałem jeszcze w innych pomieszczeniach, aby w razie czego nikt nie złapał mojego tropu.
     Następnie udałem się na „górne warstwy” Nieba. Jest powyżej tych całych pomieszczeń mieszkalnych. Znajduje się tam biblioteka i jakieś tajne pokoje, do których nikt nie ma wstępu. Nikt prócz archaniołów i mnie oczywiście. Wszedłem do ogromnej biblioteki. Była ona niewyobrażalnie wysoka, ze wszystkich stron zapełniona książkami.

niedziela, 15 listopada 2015

Opowiadanie 12

***Bellona

     - Złaś z niej, ty parszywy zboczeńcu! - huknął Michał, siłą ściągając ze mnie Lokiego.
     Nie mam zielonego pojęcia, kiedy zjawił się Michał. W jednej chwili ujrzałam Lokiego w jego prawdziwej postaci, a chwilę później koło nas pojawił się Michał tak niespodziewanie, że gdybym mogła, to bym podskoczyła.
     Archanioł nie owijał w bawełnę, patrzył nienawistnym wzrokiem na Lokiego, a ten w ogóle nie przejął się tym, że Michał uniósł go w powietrze bez najmniejszego problemu. Uśmiechał się głupio i jakoś się tłumaczył, ale nie słyszałam dokładnie, co mówił. Ostatecznie archanioł bezpiecznie postawiał go na ziemi, odwrócił się, ale szybko przemyślał jednak decyzję. Z niezwykłą szybkością odwrócił się i uderzył Kłamcę pięścią w brzuch. Ten aż upadł na podłogę.
     Nie wiem dlaczego, ale moją pierwszą reakcją było dobiegnięcie do niego. Nie rozumiem tego. Loki bawi się mną jak lalką, robi ze mną co tylko chce, a jednak rwę do niego, jak dziecko do słodyczy. Mam tego dość, ale jakoś nie mogę przestać.